Jak kupować ubrania, żeby być fair… I nie zwariować?


slow fashion / wtorek, 21 stycznia, 2020

Co jest nie tak z przemysłem odzieżowym? Jak robić odpowiedzialne zakupy? I co najważniejsze: jak kupować, żeby być fair i przy okazji przy tym nie zwariować?

Co takiego nie gra w modzie?

Przemysł odzieżowy to jeden z najprężniej działających przemysłów na świecie i czy tego chcemy czy nie, dotyczy każdego z nas. Zachodzi w nim multum procesów, które nieodpowiedzialnie przeprowadzone, mogą być (a w większości przypadków – są) tragiczne w skutkach.

To, jak wygląda ciemna moc przemysłu odzieżowego, zapewne już nie raz przewinęło Ci się gdzieś w internecie. Można odwracać od tego głowę, ale można mieć na to też przynajmniej minimalny wpływ. A jeśli wciąż nie wiesz, co nie gra w modzie, to proszę – oto mała ściągawka:

  • Wyzysk pracowników i praca w sweatshopach. Produkcja ubrań najczęściej przenoszona jest do krajów, gdzie w poważaniu ma się prawa pracownika. Praca w sweatshopach nie ma nic wspólnego z pracą marzeń. Brak przerw, ilość godzin przekraczających dopuszczalną ilość, upał, smród od tkanin, brak BHP, ogromna presja… i to za jedyne 2 dolary dziennie. Nie jest to nawet wygrodzenie, która spełnia living wave, czyli stawkę, która pozwala na przetrwanie. Problem wyzysku szwaczek niestety jest też blisko nas, bo coraz częściej pojawiają się doniesienia o nieciekawych warunkach panujących i w polskich szwalniach.
  • Shipping. Zanim dotrze do Ciebie ubranie, może zwiedzić nawet kilkanaście krajów, bo różne etapy produkcji mogą odbywać się w różnych miejscach. A że ubrania trzeba transportować… środowisko zostaje dodatkowo obciążone. Ubrania zanim znajdą się w sklepie, trzeba jakoś przetransportować, a to obciąża środowisko. Zanim produkt trawi do sklepu, może zwiedzić kilkanaście krajów, bo każdy etap produkcji może odbywać się w innym miejscu. Produkcja przenoszona się m.in. do Azji, ze względu na niskie koszty utrzymania pracowników i wyrównanie bilansu budżetu marki.
  • Negatywny wpływ na środowisko i produkcja śmieci. Bawełniany przemysł zużywa aż 6 % procent ogólnoświatowego zasobu słodkiej wody, a podczas różnych etapów wytwarzania bawełny konwencjonalnej schodzi od 7 do 29 tys. litrów wody na 1 kg bawełny, to proces produkcji może odbijać się również na nas, a nie tylko na ekologii. Przy uprawie krzewów bawełnianych używane są m.in. pestycydy (umiera od nich ok. 20 tys. ludzi rocznie), miedź, cynk, metale ciężkie, a nawet cyjanek potasu i formaldehyd. Poza tym… Śmieci. W samej Polsce co roku wytwarza się ok. 2,5 mln ton odpadów tekstylnych. Nie dość, że sama produkcja ubrań znacząco obciążą środowisko, to również po zwyczajnym wyrzuceniu ich, ubrania dalej przynoszą szkody. Poliester, który jest w składzie sporej części z nich rozkłada się nawet 50 lat!
  • Futra, skóra, mulesing. Temat futer przewija się bardzo często, bo jest to jeden z najbardziej drastycznych przykładów tego, że moda ma swoją ciemną stronę. Zwierzęta są trzymane w wiszących klatkach, niskie temperatury, brutalne i zupełnie bez znieczulenia mordowanie zwierząt, ściąganie futer żywcem – tylko po to, aby futro było ładniejsze. Cierpią nie tylko zwierzęta futerkowego. Merynosy może spotkać mulesing, czyli zrywanie runa wraz ze skórą żywcem, bez znieczulenia. A co ze skórą naturalną? Kwestią sporną jest tutaj to, czy powstaje w wyniku odpadów z przemysłu mięsnego, czy pozyskiwana jest w konkretnym celu…

Nie brzmi to zbyt dobrze, prawda?

Jak kupować odpowiedzialnie?

Zastanawiasz się, jakie działania możesz podjąć, by Twoje zakupy były odpowiedzialne? Spieszę z pomysłami:

  • wybieraj lokalne marki, które szyją w małych seriach, o odpowiedniej filozofii i transparentności (w internecie znajdziesz ich pełno!);
  • szukaj certyfikatów na metkach takich jak np.: certyfikat Fair Trade;
  • stawiaj na naturalne materiały;
  • angażuj się w kampanie organizowane przez fundacje walczące o dobre zmiany w przemyśle odzieżowym (np. Fashion Revolution i coroczna kampania #whomademyclothes);
  • pytaj marki odzieżowe wprost, gdzie, z czego i jak produkowane są ich ubrania (małe marki z pewnością odpiszą Ci na facebooku czy Instagramie);
  • zaprzyjaźnij się z filozofią slow fashion i kupuj mniej!

O negatywnych wpływach przemysłu odzieżowego mówi się głośniej już od kilku lat. I to jest naprawdę świetne, bo zmiany powoli widać i to nie tylko w świadomości ludzi, ale i w działaniach marek. Niektóre z nich, np. H&M czy Reserved, tworzą kolekcje eko. Dom mody Chanel dołączył już do niemałej listy marek, które zrezygnowały z futer naturalnych. Warto wiedzieć, że nawet wśród sieciówek mogą zdarzyć się dobre rozwiązania, przynajmniej w kwestii środowiska. Jeśli chcesz być na bieżąco, to mnóstwo informacji (certyfikaty, raporty, wywiady) znajdziesz m.in. na tych stronach: Clean Clothes Polska, Kupuj Odpowiedzialnie, Fair Wear.

A jak być fair i przy tym nie zwariować?

Kiedy już wiesz jak wygląda ciemna strona mody, to wręcz odechciewa się robić zakupów w sieciówkach, a co więcej – można zacząć się ich wstydzić. I na to drugie jest nawet konkretne słowo, które wymyślili Szwedzi jako nowy, ekologiczny trend: Köpskam.

Szczerze? Nie ma co popadać w paranoję, jeśli kupisz ubranie u jednego z gigantów. Nie rób sobie wyrzutów, że nie kupujesz od małych i lokalnych marek czy nie masz butów ze skóry ananasa. W życiu jest różnie, a pieniądze nie rosną na drzewach (chociaż byłoby fajnie!). Po prostu kupuj mniej, kupuj mądrze – nie bez namysłu. Każdy nieprzemyślany zakup produkuje nowe śmieci i obciąża środowisko. Rzuć okiem na ten test i zobacz, jaki ślad zostawiają po sobie Twoje ubrania!

Małymi kroczkami próbuj wdrażać slow fashion, jeśli masz możliwość wybierz lokalną markę zamiast sieciówki. Spróbuj skorzystać z second handu, zainteresuj się wypożyczalniami ubrań takimi jak Biblioteka Ubrań (super opcja na jednorazową okazję), wybierz się na ubraniową wymianę czy chociażby udostępnij tekst, który zwiększy świadomość kolejnych osób. Jednak przede wszystkim, zawsze i wszędzie: pomyśl, zanim kupisz.

Jeśli podobał Ci się wpis, to udostępnij go dalej. Możesz też odwiedzić mnie na moim Instagramie lub na Facebooku. Zachęcam Cię też do dyskusji w komentarzach – z pewnością masz cenne uwagi i swoją opinię na temat wpisu.

7 Replies to “Jak kupować ubrania, żeby być fair… I nie zwariować?”

  1. Fakt, nie można popadać w paranoję, ale z drugiej strony znając “ciemną stronę mocy” można w nią wpaść bardzo łatwo, zwłaszcza, że od pewnych “ciemnych mocy” branży odzieżowej to się nóż w kieszeni otwiera.
    Fajny tekst – porusza świadomość i mam nadzieję, również będzie ją budował.

  2. W ostatnim czasie robię bardziej przemyślane zakupy. Na blogowe stylizacje wybieram rzeczy praktyczne, które posłużą mi na dłużej. Na wyprzedażach również kieruje się rozsądkiem, nie rzucam się na niska cenę i nie popadam w zakupowy szał, jeśli czegoś aktualnie nie potrzebuję, to zwyczajnie nie biorę. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *